Facebook

Alejandro Amenábar „Regression”


Po kilku latach przerwy powrócił na ekrany kin znany chilijski reżyser Alejandro Amenábar. Jego najnowszy film – „Regression” (2015) był długo wyczekiwaną premierą w Hiszpanii.
Ten kanadyjsko-hiszpański thriller psychologiczny to historia inspirowana prawdziwymi zdarzeniami z lat 90. Na komisariat policyjny prowincjonalnego miasteczka zgłasza się mężczyzna, który zostaje oskarżony o przestępstwo. Zastanawiający jest jednak fakt, że nie pamięta on swej zbrodni, jednak uparcie twierdzi, że molestował seksualnie własną córkę. Jeśli interesuje Was tematyka satanistycznych kultów połączona z detektywistycznymi śledztwami jest to dobra propozycja na wieczór. W rolach głównych podziwiać możemy Ethana Howke'a i Emmę Watson. Niektórzy krytycy filmowi zastanawiają się jednak czy reżyserowi udało się „udźwignąć” temat i czy rola w “Regression” mogła w jakiś sposób pomóc Emmie Watson w zrzuceniu etykietki “czarownicy z Harry’ego Pottera”.
Widzieliście już film? Jak Waszym zdaniem „Regression” wypada na tle innych filmów Amenábara? Macie jakiś ulubiony film tego reżysera?

Alberto Rodríguez “Stare grzechy mają długie cienie”


W wielu kinach pod tytułem “Stare grzechy mają długie cienie” kryje się hiszpański film Alberto Rodrígueza – „La isla mínima” (2014). Film dostał aż dziesięć nagród Goya, czyli hiszpańskich Oscarów, za rok 2014, w tym dla najlepszego filmu, za reżyserię i za zdjęcia. Jest to propozycja dla fanów skandynawskiego kryminału spod znaku „nordic noir”, jak również zwolenników amerykańskiego serialu „Detektyw”. Akcja filmu toczy się w Hiszpanii lat 80., w okresie transformacji, jaką kraj przechodzi po śmierci generała Franco. Dwaj detektywi, Juan i Pedro starają się rozwiązać sprawę brutalnych morderstw młodych dziewczyn. Starszy z bohaterów służył reżimowi i duchowo pochodzi z dawnego porządku, zaś młodszy, Pedro jest bardziej awangardowy i zapowiada nowe czasy. Całość dopełniona jest regularnie powracającymi zdjęciami satelitarnymi, na których krajobraz mokradeł Andaluzji przypomina fantastyczną roślinę oglądaną pod mikroskopem albo żywą tkankę mózgu. Ten wizualny leitmotiv przypomina oczywiście, że „widok z daleka jest piękny”. Nie jest to film przepełniony hiszpańskimi stereotypami, wręcz przeciwnie, jest to nowe, odmienne ujęcie Hiszpanii.

Byliście już w kinach?

Kolumbijski kandydat do Oscara

And the Oscar goes to…? Wypatrując hispanojęzycznych kandydatów na pierwszy plan oczywiście wyłania się „Zjawa” meksykańskiego reżysera Alejandra Gonzáleza Iñárritu. Ale oprócz zastanawiania się nad tym czy Leonardo dostanie upragnioną nagrodę, chcemy zwrócić Waszą uwagę na kolumbijski film z dużo skromniejszym budżetem, ale dużo ważniejszą tematyką.

„W objęciach węża” Ciro Guerry zostało nominowane w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Film powstał na podstawie dzienników Theodora Kocha-Grunberga i Richarda Evansa Schultasa z ich wypraw do kolumbijskiej Amazonii. Nie jest to jednak kolejna opowieść o kolonializmie, destrukcji i zagładzie Indian, lecz jak mówi sam reżyser: „najważniejszym tematem jest wiedza, głód uczenia się, który jednak dla białych odkrywców i Indian znaczy zupełnie coś innego. Z odkryć bohatera mojego filmu wyrosły pierwsze ruchy ekologiczne i kontrkulturowe z lat 50. i 60; w jego dziennikach z Amazonii zaczytywali się bitnicy i hipisi.” To czarno-biała historia amazońskiej puszczy lat 40., pokazująca świat jakiego już nie ma. Ciężko było nawet znaleźć miejsce, które mogło zagrać dziewiczą puszczę. Z roku na rok giną kolejne plemiona, języki i tradycje lokalne. Ciekawość zachodniego świata znacząco wpływa na życie w Amazonii, dlatego też rdzenni mieszkańcy chętnie współpracowali i brali udział w castingach. Jak wspomina autor, tylko jeden mężczyzna opierał się i odmawiał jakiejkolwiek współpracy, lecz po namowach rodziny zgodził się, ale pod jednym warunkiem - że będzie najważniejszy! I w ten sposób wynegocjował dla siebie główną rolę szamana Karamakate!

„Dzienniki motocyklowe”


Zachęceni wczorajszym spotkaniem z Łukaszem o rowerowej wyprawie przez Amerykę Południową może macie ochotę obejrzeć teraz jak wygląda motocyklowa podróż z południa na północ kontynentu, od Argentyny, przez Chile, Peru i Kolumbię, aż do Wenezueli?

Jeśli tak, to polecamy film z oskarową muzyką Santiago Santaolalla – „Dzienniki motocyklowe”(2004). Jest to film drogi, który opowiada historię podróży dwóch młodych Argentyńczyków, młodego Ernesta Guevary (Gael García Bernal), studenta medycyny oraz jego przyjaciela, biochemika – Alberta Granady (Rodrigo de la Serna). Film oparty jest na dziennikach zarówno Alberto Granado, jak i Ernesto Guevary ("El Che"). Dzienniki opisują niesamowitą podróż ku odkryciu samego siebie i ku poznaniu źródeł serca Rewolucji... Jest to obowiązkowa pozycja dla tych, którzy marzą o dalekich wyprawach po nieznanych krańcach Ameryki.

"Jak zostać Baskiem"


Z okazji Walentynek mamy dla Was hiszpańską komedię romantyczną! Film "Jak zostać Baskiem" ("Ocho apellidos vascos", 2014) jest jedną z lepszych propozycji filmowych na spędzenie wieczoru we dwoje i przy okazji poznanie różnic kulturowych oraz stereotypów dotyczących mieszkańców Andaluzji i Kraju Basków. Tym, którzy już widzieli polecamy kontynuację czyli "Ocho apellidos catalanes" (2015, "Jak zostać Katalończykiem").

„Dzikie historie”


Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów czarnej komedii. Nominowane do Oscara „Relatos salvajes” („Dzikie historie”, 2014) to reżyserska brawura, perfekcyjne wyważenie napięcia i doskonałe poczucie humoru. Argentyński reżyser Damián Szifrón stworzył sześć historii mających rys legend miejskich, które łączy wyraźnie temat zemsty. Motyw jest jeden: niedocenianemu muzykowi, biznesmenowi, pannie młodej, znanemu milionerowi, kelnerce oraz specjaliście od materiałów wybuchowych puszczają nerwy. Widzieliście? Która z sześciu historii najbardziej Wam się podobała?

"Sicario"


Zaczynamy nasz cykl weekendów filmowych! W tym tygodniu proponujemy film, którego nie chcą oglądać w Ciudad Juárez. Dlaczego? Ktoś już widział?
"Sicario" – tak właśnie nazywany jest płatny zabójca w języku hiszpańskim. Gdzie mógłby pracować? Idealne miejsce to chociażby meksykańskie Ciudad Juárez leżące na granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Ten, kto był w Meksyku dobrze wie, że widok opancerzonej, uzbrojonej po zęby policji to chleb powszedni. To kraj, w którym codziennie giną ludzie w wyniku porachunków mafijnych. Tocząca się od lat wojna gangów to rozgrywki mężczyzn, w których kobieta zawsze jest ofiarą, niezależnie od tego czy jest żoną policjanta, matką gangstera czy uzbrojoną agentką FBI.
Film jest w języku angielskim, ale pojawia się w nim dużo dialogów w języku hiszpańskim, zwłaszcza w wykonaniu mrocznego i uwodzicielskiego Benicio del Toro, cennego współpracownika CIA o meksykańskim pochodzeniu, którego tożsamość okaże się kluczowa dla całej akcji i będzie największym zaskoczeniem dla Emily Blunt, grającej młodą agentkę FBI.
Oglądać filmu nie chcą tylko mieszkańcy Juárez , którzy protestują na ulicach, zapewniając, że miasto bardzo się zmieniło i sceny przedstawione w filmie niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. W Juarez w 2010 roku zginęło w wyniku porachunków mafijnych ponad 3000 mieszkańców, lecz jak zapewnia prezydent miasta, liczba ta zmniejszyła się do 500 zabójstw. Jest zatem bezpieczniej a Juarez zbyt długo walczyło o lepszą opinię publiczną, by teraz znów dać się zaszufladkować i przykleić etykietkę miasta śmierci. Czy jednak aż tak wiele się zmieniło?
Film Denisa Villeneuve’a to obowiązkowa pozycja dla tych, których interesuje bliżej temat pogranicza dwóch Ameryk, karteli narkotykowych i przestępczego piekła.
https://www.youtube.com/watch?v=G8tlEcnrGnU

Szkoła języka hiszpańskiego

Poznań, ul. Strzelecka 27/7
Tel.: 883 712 022
kontakt@instituto-iberia.pl
x